NAJWIĘKSZE MIASTA PODNIOSĄ PODATEK ZA DOMY I MIESZKANIA
(08.11.2011)
Poznań, Warszawa, Gdańsk – to miasta stosujące
najwyższe dopuszczalne stawki podatku od nieruchomości. Właściciele domów i
mieszkań w tych miejscowościach mogą więc spodziewać się wzrostu opodatkowania
w przyszłym roku. Minister finansów ogłosił, że stawki podatków i opłat lokalnych
w przyszłym roku wzrosną o 4,2 proc. O tym, jakie stawki będą obowiązywały w
poszczególnych gminach i miastach, decydują jednak rady gmin i miast. Biorąc
pod uwagę politykę podatkową samorządów, już dziś można powiedzieć, że o
maksymalny wskaźnik wzrosną podatki i opłaty lokalne w Warszawie,
Gdańsku i Poznaniu. Niewykluczone jednak, że w innych miastach podwyżki będą
wyższe niż dotychczas. Trzy wymienione miasta od lat zwiększają stawki podatku
od nieruchomości do maksymalnych poziomów, które co roku ustala minister
finansów w specjalnym obwieszczeniu. Obciążenia podatkowe właścicieli domów i
mieszkań w tych miastach są więc najwyższe w kraju (wyższe być nie mogą ze
względu na limity). Doktor Mariusz Popławski z Katedry Prawa Podatkowego
Uniwersytetu w Białymstoku zwraca uwagę, że na wysokość stawek podatku od
nieruchomości mogą wpłynąć wybory parlamentarne. Niektóre rady gmin i miast nie będą więc
zainteresowane podwyższeniem stawek. Ekspert przyznaje, że trudno dziś
przewidzieć, które rady zdecydują się na podwyżki. Biorąc pod uwagę tendencje z
ubiegłych lat, może się okazać, że największe podwyżki stawek podatków odczują
mieszkańcy innych miast niż Warszawa, Gdańsk i Poznań. Jeśli w mieście nie
obowiązują stawki maksymalne, to rada gminy ma możliwość uchwalenia na kolejny rok stawek najwyższych.
Przykładowo, stawka maksymalna dla budynków lub ich części pozostałych (np.
garaży i miejsc postojowych) wynosi w tym roku 7,06 zł, a w przyszłym ma
wynieść 7,36 zł. W Warszawie, Gdańsku i Poznaniu można się więc spodziewać w
2012 roku stawek wyższych o 30 gr. Jeśli jednak w mieście obowiązują w tym roku
stawki np. na poziomie 5 zł za 1 mkw. powierzchni, to na przyszły roku rada
gminy będzie mogła uchwalić stawkę wyższą aż o 2,36 zł. Identycznie może być z
innymi stawkami. W tym roku stawka dla budynków mieszkalnych wynosi w Łodzi
0,67 zł za 1 mkw. powierzchni użytkowej (jest to stawka maksymalna), ale np. w Krakowie wynosi ona jedynie 0,56 zł. Jeśli radni Krakowa zdecydują się na radykalne
posunięcie, będą mogli uchwalić stawkę na 2012 r. w wysokości 0,70 zł, a więc
podwyżka wyniesie 0,14 zł za 1 mkw. powierzchni użytkowej. Biorąc jednak pod
uwagę politykę podatkową Krakowa i np. Wrocławia, można się spodziewać, że stawki
w tych miastach nie wzrosną do poziomu maksymalnego. Mimo wyborów, które mogą
powstrzymać niektórych radnych przed podwyżkami, włodarze miast będą naciskali
na podwyżki stawek. Sytuacja budżetowa miast, mimo wzrostu wpływów w pierwszym
kwartale tego roku, nie będzie tak dobra na koniec roku. Wskazują na to
zawirowania na rynku finansowym oraz gorsze niż przewidywano perspektywy
wzrostu gospodarczego. W efekcie wpływy pod koniec roku mogą spaść, a gminy i
miasta będą szukały dodatkowych dochodów na przyszły rok.
Kupując mieszkanie do
remontu pamiętajmy, że remontować będziemy wnętrze lokalu, a nie budynek. Nie warto zatem remontować mieszkania ze
starymi instalacjami itd. itp. Przede wszystkim więc trzeba zrobić dobre
rozpoznanie stanu budynku. Nie ma bowiem sensu przeprowadzać remontu przed
wymianą rur ciepłej wody czy instalacji CO. Jeżeli jest stara instalacja
elektryczna też warto wymienić przewody przynajmniej w lokalu. Nie warto
inwestować w budynki zrujnowane, źle zarządzane i w marnej lokalizacji np. z
widokiem na mur garażu, podwórko studnie itp., w bardzo głośnym otoczeniu.
Nabywając mieszkanie
spróbujmy sobie wyobrazić ten dom i tę lokalizację za 10 lat i - czy uda nam
się je sprzedać za cenę przynajmniej zindeksowaną wskaźnikiem inflacji. Jak jednak prognozować taki wskaźnik? Przyjąć
po prostu średnioroczną inflację za ostatnie minimum 10 lat.
Najbezpieczniej kupić lokal do
remontu w małym budynku, raczej niskim i w bardzo dobrej lokalizacji. Niskie
budynki mają niższe koszty utrzymania i remontu, takie przynajmniej 2-3 pokojowe od 50 mkw. Mniejsze
są częściej wynajmowane i zaangażowanie właścicieli w sprawy budynku jest
znacznie mniejsze. Powinien być to lokal w dobrej lokalizacji np. stare osiedle
zaplanowane tak, że ma dużo przestrzeni niemożliwej do dalszego zagęszczenia.
Powinno być to osiedle z dobrym dostępem do komunikacji publicznej (metro,
tramwaje, autobusy) i z infrastrukturą: w pobliżu powinna być szkoła,
przedszkole, przychodnia lekarska, sklepy z podstawowymi produktami itp.
.Jeżeli decydujemy się na lokal np. w starej kamienicy zarządzanej przez
wspólnotę - popatrzmy na stan techniczny budynku oraz sprawdźmy jaki procent
mieszkańców zalega z opłatami i czy fundusz remontowy jest wystarczający.
Zawsze gdy kupujemy lokal
trzeba patrzeć na niego jak na inwestycję. Lokal tańszy bo do remontu otwiera
wiele możliwości, ale kupując go trzeba mieć większą wiedzę o nieruchomościach
i o remontach oraz bogatą wyobraźnię.
Rynek nieruchomości cechuje się
niską elastycznością popytu i podaży. Jest również wrażliwy na zmieniające się
otoczenie oraz warunki społeczne i gospodarcze. Ceny na rynku ściśle
uzależnione są od sytuacji finansowej (przede wszystkim zdolności kredytowej)
klientów, którzy determinują popyt. Bardzo istotny jest fakt, że większość osób
finansuje zakup nieruchomości kredytem hipotecznym, a w czasach niepewności na
rynkach finansowych znacznie trudniej o uzyskanie niezbędnych środków na zakup
mieszkania. Tym bardziej osoby, które dysponują większą gotówką, powinny
pochylić się nad obecną ofertą rynku nieruchomości. Ograniczony popyt i
stosunkowo duża konkurencja wśród oferentów lokali podobnych powoduje, że
sprzedający są zmuszeni do wysokich korekt ceny ofertowej podczas negocjacji.
Można wręcz powiedzieć, że tych dodatkowych kilkanaście metrów sprzedający
oddaje w formie przymusowego rabatu. Jest to często jednak jedyny sposób, żeby
sprzedać duże mieszkanie szybciej, niż przewiduje większość respondentów
przeprowadzonej sondy.
Polscy jak i zagraniczni
analitycy rynku nieruchomości spodziewają się że grunty zlokalizowane w
sąsiedztwie nowych stadionów piłkarskich powstających na EURO 2012 szybko
zyskują na wartości. Wzrosty cen wynoszą nawet 10 proc. w skali roku. Twierdzi
się, że oddział lub siedziba przy głównej arterii prowadzącej bezpośrednio na
stadion to dobry sposób na zwrócenie uwagi klienta i podniesienie prestiżu.Zdaniem analityków, grunty będą drożeć nawet po zakończeniu mistrzostw Europy.
Grunty zlokalizowane w pobliżu stadionów
piłkarskich okazują się atrakcyjne dla firm, które chcą budować swój wizerunek
i przyciągać klientów. Przedsiębiorcy wiążą nadzieje z zainteresowaniem, jakie
będą wzbudzały nowe obiekty. Zawody sportowe i inne imprezy masowe mogą
gwarantować zwiększony ruch również w okolicach stadionów i nie tylko. Firmy,
które mają tereny w okolicach stadionów, już postanowiły na nich zarobić.
Poznański Aztek International w odległości zaledwie 600 metrów od stadionu
Lecha ma 4 tys. mkw. gruntu, a na nim zakład produkcyjny i główną siedzibę. Środki
uzyskane z transakcji pozwolą na wybudowanie nowego zakładu produkcyjnego na
obrzeżach miasta. Z kolei galeria handlowa przy stadionie Śląska Wrocław, która
zgodnie z pierwotnymi planami miała generować dla klubu dochody z wynajmu, po
wybudowaniu zostanie sprzedana. Jej wartość szacuje się na 150 mln euro.
Zainteresowanie gruntami wokół stadionów byłoby jeszcze większe ale niestety w
miastach brakuje kompleksowych planów zagospodarowania przestrzennego przy
okazji tak dużych inwestycji. Polskie ziemie i grunty w końcu zostaną docenione
przez zagranicznych przedsiębiorców.
NOWE MIESZKANIA W POZNANIU ...
(08.09.2011)
Wielu obserwatorów rynku nieruchomości zwraca uwagę na to, że ceny lokali używanych wcale nie spadają w jednakowym tempie w skali naszego kraju. Oczywiście można wskazać regiony, w których kupno nieruchomości jest dziś inwestycją bez porównania bardziej opłacalną niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy jednak w grę wchodzą mieszkania we Wrocławiu, mieszkania w Warszawie, czy też mieszkania w Poznaniu trudno doszukiwać się przykładów potwierdzających jakiś spektakularny spadek cen. Oczywiście lokale kupowane na rynku wtórnym są tańsze niż te, które oferowano w okresie wzrostu gospodarczego wiemy dobrze, że spadają również nasze dochody oraz możliwości zaciągnięcia naprawdę atrakcyjnego kredytu. Trudności napotykamy w relacjach z bankami, problemem okazuje się skompletowanie atrakcyjnych wizualnie mebli, a i ekipy remontowe wcale nas nie rozpraszają bez wątpienia zatem nie mamy wcale do czynienia z sytuacją, którą moglibyśmy uznać za idealną. A mimo to mieszkania w Poznaniu, mieszkania we Wrocławiu oraz mieszkania w Warszawie cieszą się ogromną popularnością, a agencje pośredniczące w handlu nieruchomościami wywodzące się ze wspomnianych miast nie narzekają na niski poziom obrotów. Okazuje się, że wielu Polaków zdaje sobie sprawę z charakteru zmian gospodarczych, z jakimi mamy obecnie do czynienia i podkreśla z mocą, że nie są to zmiany, które można lekceważyć. Sytuacja na rynku nieruchomości w ich przekonaniu już teraz przedstawia się bardziej korzystnie niż rok temu okazuje się zatem, że ten, kto planuje kupno lokalu nie zwleka z decyzją. Mieszkania Poznań, mieszkania Wrocław oraz mieszkania Warszawa nie osiągną cen lokali w mniejszych miastach przede wszystkim dlatego, że ich atutem jest nieprzerwanie atrakcyjne położenie. Mamy przecież do czynienia z nieruchomościami zlokalizowanymi w ośrodkach silnych gospodarczo, które jako pierwsze poradzą sobie z kryzysem. Ten, kto kupuje mieszkanie w Poznaniu lub Krakowie zakłada, że będzie mieszkańcem ośrodka dynamicznie rozwijającego się i dyktującego warunki nie tylko w regionie, ale i w całym kraju czymś zrozumiałym jest więc konieczność ponoszenia pewnych kosztów takiej decyzji.
MODA NA ZIELONE DACHY
(29.08.2011)
Niegdyś kojarzone jedynie z ekstrawagancją i luksusem, ale również z wilgocią oraz pleśnią. Teraz stają się coraz bardziej popularne a nawet modne, szczególnie że dostępność i różnorodność materiałów do ich budowy nie stanowi obecnie problemu. Zielone dachy– gdyż o nich mowa, to nie tylko ciekawy wygląd naszego budynku, ale również bliższy kontakt z naturą. Są one przede wszystkim ekologiczne ponieważ pochłaniają kurz, zanieczyszczenia i dwutlenek węgla wydzielając tlen, co szczególnie ważne jest w przypadku miast.
Zielony dach, czyli ogród na dachu, często nazywany jest dachem odwróconym. Dzieje się tak dlatego, ponieważ odwrócony jest układ warstw. W przypadku klasycznego dachu woda odprowadzana jest z górnej powierzchni pokrycia, natomiast przy dachach zielonych woda przechodzi przez wszystkie warstwy i odpływa dopiero z ostatniej, która stanowi izolację przeciwwodną. Ogrody na dachach mają wiele zalet. Pozwalają one m.in. na dowolne użytkowanie połaci dachowej bez jej niszczenia, tłumią hałas, posiadają właściwości termoizolacyjne, to znaczy że latem zapobiegają nagrzewaniu się wnętrza budynku, natomiast zimą chronią przed utratą ciepła (oszczędność energii grzewczej szacuje się od 10 do 30%), a nawet służą do celów rekreacyjnych.
Zielone dachy - do tej pory powstaje ich około 0,5 mln m2 rocznie. Chociaż zielone dachy nie są w Polsce popularne, coraz częściej stosowane są w budynkach komercyjnych. Przyciągają też uwagę tych, którzy interesują się budownictwem naturalnym.
Minęło 33 dni od złożenia wniosku o pozwolenia na budowę w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim. W końcu jest zielone światło na rozpoczęcie wartej 160 mln euro inwestycji. Jeszcze przed piłkarskimi Mistrzostwami Europy, bo w maju 2012 ma być gotowa hala nowego dworca kolejowego. Natomiast całość jako zintegrowane centrum komunikacyjno-handlowe i usługowe zostanie oddane do użytku w drugiej połowie 2013 roku. Nowy dworzec kolejowy obejmujący 7 tys. mkw. i stanowiący funkcjonalne przedłużenie centrum handlowego położony będzie nad torami. Węzeł będzie posiadać trzy poziomy funkcjonalne. Na poziomie gruntu umieszczona została funkcja zintegrowanego centrum komunikacyjnego, który obejmuje nowy dworzec autobusowy PKS (min. 19 stanowisk autobusów) oraz przystanek szybkiego tramwaju PST. Ponadto ma się tam znajdować wielopoziomowy parking, na którym będzie mogło pomieścić się docelowo ok. 1500 aut. Zastosowanie nowoczesnej technologii ma być pomocne w przyśpieszeniu tempa prac. Od 2013r. Będzie funkcjonować nowa nazwa Poznań Główny City Center . Obejmować ona będzie część komercyjną, czyli centrum handlowo-usługowe i rozrywkowe.
ZBYT WYSOKA CENA ZA MIESZKANIA
(12.08.2011)
Ceny, których oczekują sprzedający mieszkania nie są adekwatne do realiów rynkowych – twierdzi połowa pośredników. Właściciele lokali przeszacowują oferty nawet o 33 proc. Zdanie pośredników w obrocie nieruchomościami najbardziej przeszacowane są ceny mieszkań o powierzchni od 30 do 50 m2. To najbardziej pożądane na rynku lokale. Klienci zazwyczaj wiedzą lepiej ile warte jest ich mieszkanie, a ich nastawienie do weryfikowania ceny do poziomu rynkowego jest zwykle negatywne. W Gdyni różnica między średnią ceną transakcyjną a ofertową to 15 %. Cena za mieszkania na rynku wtórnym w minionym kwartale to średnio 5384 zł za m2, podczas gdy sprzedający oczekiwali za każdy metr kwadratowy średnio 6.333 zł. We Wrocławiu różnica między oczekiwaniami właścicieli mieszkań, a rynkowymi realiami odnotowali sięgnęła 14%. Średnia cena transakcyjna od grudnia do lutego to 5700 zł/m2, a ofertowa 6643 zł/m2. Sprzedawcy w Łodzi zdecydowanie wydają się najlepiej odnajdywać w rynkowej rzeczywistości. Potwierdza to różnica między średnią ceną ofertową, a transakcyjną, która wyniosła 4,5%. Nie jest to jednak równoznaczne z tym, że i tam nie znajdziemy ofert pełnych absurdu. Zdarzają się sprzedający oczekujący za lokal w wielkiej płycie 7-8 tys. zł za m2. Na pozostałych rynkach relacja ceny transakcyjnej do ofertowej prezentuje się następująco: Kraków: 6898 zł/7430 zł, Poznań: 6222 zł/6640 zł, Warszawa: 7923 zł/8378 zł i Wrocław: 6764 zł/ 7114 zł.
MODA NA LOFTY W POLSCE
(11.08.2011)
Coraz większym zainteresowaniem w Polsce cieszą się lofty, na które jest obecnie moda. Wielu nam jednakże pojęcie loftu jest nieznane. Zatem co się kryje pod tą tajemniczą nazwą? Loftem definiowane jest mieszkanie o wysokim standardzie, przeważnie o dużej powierzchni, urządzone w dawnych pomieszczeniach poprzemysłowych. Moda na lofty przyszła do Polski stosunkowo niedawno z USA. Pierwsze lofty w naszym kraju powstały w Łodzi w XIX-wiecznej fabryce Karola Scheiblera. Trend na tego typu apartamenty szybko przeniósł się na inne miasta. Obecnie lofty w Polsce można znaleźć w Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Wrocławiu, Gliwicach i podwarszawskim Żyrardowie. W Warszawie cena za takie pomieszczenie mieści się w przedziale od 5.500 zł do 8.000 zł. Natomiast w Łodzi ceny są znacznie wyższe. Wynoszą one od 8.000 zł do 11.000 zł.Mimo, iż cena za 1 m2 takich pomieszczeń jest wysoka, to jednak cieszą się one zainteresowaniem. Osoby zainteresowane taką zmianą przeznaczenia obiektu budowlanego są ludźmi kreatywnymi, którzy cenią sobie oryginalność. Zazwyczaj są to młodzi ludzie, którzy lubią nowatorskie rozwiązania. Lofty to fantastyczne miejsce do mieszkania. To połączenie historii z nowoczesnością. To doskonała propozycja dla ludzi, którzy chcą mieszkać w mieście, a nie zamkniętym osiedlu, szukają wyjątkowego mieszkania w wyjątkowym miejscu, cenią klimat, nastrój i styl. W 2006 roku zostało sprzedanych większość loftów. Fabryki, które uległy przebudowie okazują się świetną inwestycją. Niestety działania te są ograniczone poprzez ilość fabryk i starych budynków przemysłowych, które są burzone.
Polacy coraz bardziej dbają o ograniczenie zużycia energii. Podstawowym powodem takiego zachowania są jej rosnące koszty. Poprzez podejmowanie określonych działań, takich jak np. ocieplenie domu, wymianę stolarki na szczelną, modernizację systemu grzewczego, dążymy przede wszystkim do obniżenia rachunków za zużycie energii cieplnej, elektrycznej czy wody. Polacy rzadziej zastanawiają się nad tym, jaki wpływ mają nasze nawyki środowisko naturalne. Choć nasza świadomość ekologiczna jako narodu rośnie, to jednak nadal nie jest zbyt wysoka. Podobnie niewielka jest wiedza na temat ekologicznych i energooszczędnych systemów budownictwa, pozwalających na ograniczenie do minimum wskaźnika zapotrzebowania na energię cieplną na 1m2 rocznie. Wiele osób słyszało zapewne o budownictwie energooszczędnym, znacznie mniej o budynkach pasywnych czy 0-energetycznych. Budowa domu pasywnego jest bowiem nawet o 50% droższa od tradycyjnego, co jest w większości największym problemem. Przerażają nas koszty budowy takiego domu. Pasywność budownictwa polega na tym, że dzięki zastosowanym rozwiązaniom konstrukcyjnym i technicznym ,nie wymaga ono aktywnych systemów grzewczych. Czyli są to domy pozbawione kotłów, grzejników. U wielu ludzi może to wzbudzać niepokój. Jednak warto zastanowi ć się nad takową inwestycją, ponieważ znacznie obniżone koszty utrzymania takiej nieruchomości są naprawdę zachęcające.
50% POLAKÓW JEST CHĘTNYCH NA DOMY EKONOMICZNE!
(09.08.2011)
Ponad połowa Polaków mówi tak dla inwestowania w rozwiązania energooszczędne podczas remontu bądź budowy, żeby potem płacić niższe rachunki. Porównywalnie 75% Niemców jest zainteresowanych energooszczędnymi nieruchomościami ze względu na kwestię ochrony środowiska. 80% ankietowanych byłoby skłonnych ponieść wyższe koszty zakupu takiego domu czy też mieszkania, ponieważ aż 92% wychodzi z założenia, że takie rozwiązania w przyszłości przyniosą oszczędności odczuwalne dla kieszeni. Z danych Eurostatu wynika, że Polacy płacąc za ogrzewanie swoich domów i mieszkań są wyjątkowo rozrzutni. Prąd, gaz i inne media pochłaniają aż 10 proc. wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych, odsetek ten jest wyższy tylko na Słowacji i wynosi on 14,5%, natomiast w Rumunii, na Węgrzech po 11,6 %. W ramach wyliczenia kwoty, jaką Polacy mogliby zaoszczędzić założono remont 80-metrowego mieszkania ulokowanego na poddaszu kamienicy. Wymiana okien na szczelniejsze bądź ocieplenie dachu wełną mineralną spowoduje, że wskaźnik zużycia energii zmniejszy się z 110 kWh/m2 do 60 kWh/m2. W wyniku takiego remontu same koszty ogrzewania zniwelują się do 55%. Jest to równoznaczne z tym, że jeśli do tej pory przeciętny Kowalski wydawał rocznie na ogrzewanie budynku ok. 1400 zł, po zmianie zapłaci 770 zł(aż o 630 złotych mniej). Zastosowanie proekologicznych rozwiązań w perspektywie kilkunastu czy kilkudziesięciu lat może przynieść oszczędności nawet rzędu kilkudziesięciu tys. zł.
WKRÓTCE BOOM NA RYNKU NAJMU MIESZKAŃ
(07.08.2011)
Minęła pierwsza połowa wakacji, tak więc kwestią dni jest kiedy studenci, absolwenci studiów czy też osoby przeprowadzające się w tym okresie rozpoczną intensywne poszukiwania nowych lokali mieszkalnych do wynajęcia. Najatrakcyjniejsze oferty będą znikać z obiegu szybciej niż zostaną znalezione przez osoby zainteresowane. Przezorny zawsze ubezpieczony, więc Ci, którym zależy na atrakcyjnej cenie za dobrą jakość przystąpią już teraz do poszukiwań, jednakże to wrzesień będzie miesiącem szczytowym. Najdroższym miastem dla najemców pozostaje niezmiennie stolica Polski. Tu ceny za 1-pokojowe mieszkanie kształtują się od 1 100 zł za mieszkanie mieszczące się na peryferiach bądź o niskim standardzie. Górna granica to 4 000zł za lokale 1-pokojowe znajdujące się w nowoczesnych apartamentach bądź odrestaurowanych kamienicach w centrum. W Warszawie trzeba zapłacić średnio o ponad 600 zł więcej (tj. 2 158 zł) za najemmieszkania2-pokojowego. Na drugim miejscu w rankingu najdroższych czynszów jest Wrocław. Zainteresowani muszą ponieść miesięczny koszt za najem kawalerki 1 267 zł. Natomiast mieszkanie 2-pokojowe to wydatek 1 669 zł, a 3-pokojowe – 2 129 zł. Ostatnie miejsce na podium zajmuje Kraków. Najtańsze oferty tu można znaleźć już za 650zł, jednak charakteryzuje je naprawdę niski standard albo słaba lokalizacja, co w przypadku studentów jest wielką wadą. Ceny za najem większych lokali kształtują się następująco: mieszkania 2-pokojowe - 1 567 zł, a 3-pokojowe -2 295 zł. Następnie w kolejce o tytuł najdroższych najmów są Gdańsk i Poznań. Na rynku sprzedaży można zauważyć zastój. W momencie gdy właściciele mieszkań nie mogą sprzedać swojego lokum za określoną cenę, decydują się oddanie lokali w najem. W każdym mieście rozwiązaniem alternatywnym do wynajmu całego mieszkania jest wynajem pokoi. Ich oferta jest obecnie bardzo szeroka, a najchętniej korzystają z niej studenci. „SEZON OGÓRKOWY” NA RYNKU NIERUCHOMOŚCI MIESZKANIOWYCH
(27.07.2011)
Sezon urlopowy to, jak co roku, „sezon ogórkowy” na rynku nieruchomości. W okresie wakacyjnym tylko nieliczni spośród osób chcących kupić mieszkanie poświęcają swój wolny czas od pracy na poszukiwanie nieruchomości, przeglądnie ofert i dokonywanie ich oględzin. Większość osób woli ten czas poświęcić na wypoczynek. W tym czasie zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym nieruchomości ciągle przybywa nowych ofert do sprzedaży. Powoduje to, iż wśród nowo zamieszczonych ofert jak i tych dostępnych na rynku od dłuższego czasu coraz łatwiej znaleźć prawdziwe okazje. Mimo, iż średnie ceny ofertowe tylko w niektórych miastach w ostatnim miesiącu nieznacznie spadły, to jednak wydłużający się czas sprzedaży mieszkań powoduje, że właściciele nieruchomości gotowi są do znacznego obniżenia ceny, po to tylko aby doprowadzić do finalizacji transakcji. Dlatego końcowa cena za jaka nabywca nabywa nieruchomość jest często nawet o 10% niższa od tej, która figurowała na początku wystawienia oferty w ogłoszeniach. Podsumowując lato pogłębia zastój na rynku nieruchomości mieszkaniowych i sprzyja tym samym nabywcom do zakupu nieruchomości po okazyjnej cenie.
WOLIMY MIESZKANIA Z BALKONEM!
(25.07.2011)

Aż dla 95% kupujących mieszkania balkon jest jednym z czynników, obok lokalizacji, liczby pokoi, i ceny decydującym o tym, czy podjęta zostanie pozytywna decyzja o wyborze danego mieszkania, czy tez nie. W większości 19 na 20 nabywców odrzuca oferty mieszkań nie posiadających balkonu. Ma to odzwierciedlenie w ofercie deweloperów. Średnio aż 95 % z budowanych lokali posiada balkon, loggię czy taras. W mieszkaniach gdzie nie ma balkonów często zastosowanie znajdują portfenetry, czyli okna balkonowe. Jednak to nie rekompensuje do końca braku balkonu i trudniej jest znaleźć nabywcę na takiego rodzaju lokal.
Z przeprowadzonych badań wynika, iż mieszkania do których nie przynależy balkon są średnio o 6% tańsze od mieszkań do których balkon przynależy. Takiego rodzaju mieszkania chętnie są wybierane przez dwie grupy kupujących:
- inwestorów, którym zależy na cenie nieruchomości,
- osoby które posiadają ograniczony budżet, szczególnie dotyczy to osób młodych, które traktują pierwsze mieszkanie jako przejściowe rozwiązanie.
Należy pamiętać, iż dokonując dziś zakupu mieszkania bez balkonu można się spodziewać trudności z jego odsprzedażą po latach.
TANIEJĄCE MIESZKANIA W POLSCE
(20.07.2011)
Nieruchomości zaczynają powoli
tanieć. Jak wynika z raportu
przeprowadzonego przez firmę „Emmerson” tanieją nowe mieszkania w większości
dużych miast. Raport wskazuje, że od początku 2010 r. do połowy 2011 r.
największy spadek zanotowano we Wrocławiu (o 7,8 proc.), jak również w Krakowie (o 7,4 proc.). Na trzecim miejscu
znalazł się Poznań (o 6,7 proc.), a na
czwartym Warszawa (o 5,9 proc.), piąte Łódź (o 3,9 proc.), a szóste Gdańsk (o 3,7 proc.). Spośród dużych
miast wzrost cen nowych mieszkań wystąpił tylko w Katowicach (o 0,8
proc.).Najczęściej poszukiwane są mieszkania dwu trzy pokojowe w nie
więcej niż w dziesięcioletnich budynkach. Największe zapotrzebowanie jest
na takie mieszkania które nadają się do natychmiastowego zamieszkania. Wtedy
nie trzeba się martwić czy inwestor nie zbankrutuje albo wykonawca nie
spartaczy nam roboty. Budownictwo mieszkaniowe coraz bardziej się rozwija.
Każdy z nas chciałby mieszkać w jak najlepszych warunkach. Oczywiście lepiej sprzedają się domy - zainteresowanie jest większe niż przed
rokiem. Budownictwo mieszkaniowe coraz bardziej się rozwija, ludzie biorą
kredyty i kupują domy mimo drogich cen. Nawet jeśli kupimy mieszkanie na kredyt
to jest to bardziej opłacalne niż gdybyśmy płacili za stancje. Obecnie jest
bardzo dużo mieszkań do sprzedaży
w apartamentowcach ale trzeba zaznaczyć, że nie wszyscy chcą a co
najważniejsze nie wszystkich stać na
tego typu mieszkania. Także każdy z nas czeka na obniżki, aby móc kupić za
jak najlepszą cenę.